
- Tęsknię...tak bardzo...
A potem gonitwa myśli...bo kiedy mogę mówić coś mnie blokuje ...
Mam dzisiaj jakiś potwornie smutny dzień ... Myślami jestem ciągle obok .... słyszę...słyszę...słyszę... a ja chcę widzieć ...
Uciekam w swój świat ... w swoje wnętrze ...
Wszystko tonęło w bieli, ona tonęła w myślach z mglistym uśmiechem na twarzy...
Przemknęła szybkim krokiem przez te kilka lat o parę nieuchwytnych już dla niej stopni...
Przekonała się, że wiara to ułamek tego co potrzeba żeby zaistnieć, być, ale i o tym, że bez niej można iść dalej.
Rozejrzała się wokół, próbując uchwycić zmysłami element harmonii.........ciszy...........bezmiaru.......
Czy tak to smakuje?
Samotność – upragniony spokój zakłócony tęsknotą...
Miłość – lekki posmak wiarygodności i złudzenia...
Szła w cieniu rozłożystej katedry...
Mijali ją ludzie, zegary, przestrzenie, zapachy młodości, barwy starości....
Oni wszyscy i niepozorne znaki ich egzystencji...
Dotykali mimowolnie jej duszy, zawieszeni w przestrzeni pomiędzy, ciągle szarpią jej zmęczone myśli ...
Przysiadła na brzegu własnego życia, macha stopami nad krawędziami jego próżni…
Ucichły myśli, słowa nieme, umknęły rozterki...
Siedzi i lekko unosi alabastrowe czoło, jej wzrok łaskocze szczeliny czasu...
Kolor powietrza o świcie, gdy patrzyła przez wysokie okna...
Zapach lubczyka na skraju starego ogrodu....miodowa słodycz wczesnych truskawek...
Słońce w zapachu czereśni ...
Zimna biel śniegu i czarne plamy głodnych ptaków…
Uśmiech matki, będącej w niej zawsze, nawet tu i teraz...
Odległe już głosy kobiet w kuchennej zawierusze, czyjś śmiech, urywki słów wypowiedzianych w pośpiechu...
Niechciany i jedyny w swym pięknie płacz dziecka za ścianą jej serca...
Miłość w szaleństwie pędzącej codzienności...
Niemoc i radość wobec tego co niosą godziny...
Życie z pokorą ale nie bez walki...
Nieubłagana świadomość że wszystko ma swój początek i koniec...
Zatrzymała się więc i stoi...
Ona, zbawiona tym co w sobie nosi...swoją uległość ... to jej kosmos – wszechświat, sens jej życia ...
OPOWIEŚĆ WIGILIJNACo roku na początku grudnia najbardziej nawet ospałe redakcje zrywają się do czynu. Kierownicy Działu Kulturalnego otrzepują z kurzu alfabetyczne spisy literatów, po czym w setkach spokojnych mieszkań rozlegają się dzwonki telefonów:
- Halo Pan Augustowski?
- Halo Czy zastałem towarzysza Białowieckiego?
- Halo Poproszę mistrza Ciechocińskiego.
- Halo Chciałbym mówić z panem Działdowdem.
- Halo Kolega Ełkind?
... chcielibyśmy zamówić felieton świąteczny... Coś wesołego... Może być opowieść wigilijna... Termin?... Niestety krótki... Cykl produkcyjny... Za tydzień numer idzie na maszyny... Koniecznie... W piątek przysyłamy gońca...
Tak oto dla ludzi pióra zaczyna się okres "wielkich żniw".
Nie ma na świecie pisarza ani publicysty, któremu udałoby się uniknąć tego tematu.
W naszym kraju znam nawet takich tytanów pracy, którzy swoje felietony czy opowieści, stosownie do rozmaitych profilów czasopism, opracowują od razu w kilkunastu wariantach, a więc: dla wierzących, dla wolnomyślicieli, dla wojskowych, dla przedszkoli, dla Polonii zagranicznej, dla ruchu amatorskiego, dla wędkarzy, dla organizacji kobiecych, dla rolników, dla organów rad narodowych, dla filatelistów, dla cyklistów i dla służby zdrowia.
Wszystkie te warianty opierają się na ogół na tych samych elementach podstawowych, jak stajenka, gwiazda betlejemska, pokój ludziom dobrej woli, święty Mikołaj vel Dziadek Mróz, choinka, uwagi na temat tradycji kulinarnych i wreszcie dowcipna aluzja do izby wytrzeżwień. Oczywiście w każdym wariancie powyższe elementy są inaczej spreparowane. Dla wierzących występuje stajenka z Dzieciątkiem, ale dla rolników jest ona powiązana z zagadnieniem pasz treściwych. Dla tygodnika katolickiego mamy gwiazdę betlejemską, natomiast dla organów rad narodowych gwiazda ta odgrywa rolę zapasowego punktu oświetleniowego na wypadeh tradycyjnej awarii elektrowni. W wariancie dla wędkarzy główny nacisk położony jest na potrawy z ryb, a w wariancie dla ruchu amatorskiego przytacza się nuty i tekst kolędy na chór a capella.
Tak, proszę państwa, grudzień to okres wielkich żniw dla ludzi pióra.
Nie jestem pod tym względem lepszy od innych. Gdy zadzwonił telefon i usłyszałem, że "Dookoła" zamawia u mnie felieton świąteczny ("...może być opowieść wigilijna") od razu zobaczyłem oczami duszy zł 470 (po potrąceniu podatku). Oczywiście - zgodziłem się.
Usiadłem przy biurku i zacząłem obmyślać temat.
Jak wyobrażam sobie noc wigilijną?
Oto jeden z dyrektorów MHD odziany w wykwintne kalesony z Galluxu, w portki i szamerowaną czamarę z Centralnego Domu Odzieżowego, przystrojony w długą brodę ze Spółdzielni Fryzjerów "Pierwszy Siwy Włos", objeżdża służbową "Warszawą" polskie domy i składa pod choinką upominki gwiazdkowe.
Nie Odpada. Nikt w taką brednię nie uwierzy. Budżet podobnych wydatków nie przewiduje.
A więc może coś na temat: "Wpływ Dziadka Mroza na przyrost ludności w Polsce"? Raczej nie. Kołtuneria zadziobie. Już mam "Wyrąb choinek a gospodarka leśna". Niestety. Ten pomysł również musi odpaść. Zapomniałem kupić Rocznik Statystyczny, a bez dokładnych liczb można mówić tylko o miłości albo o budżecie rodzinnym. No tak O miłości Świetny pomysł Dwa serca w rytmie raz-dwa-trzy Temat wiecznie nowy Ale czy nie za mało postny jak na opowieść wigilijną? Powiedzą, że jestem erotoman i że odstawiam łamańce z makiem. Jeszcze pozostają sprawy kulinarne. Ach, racja Zupełnie zapomniałem, że umówiłem się na rybkę z dwoma staruszkami z awangardy literackiej. Muszę już iść. I tak nic sensownego nie wymyślę. W tym stanie rzeczy nie napiszę ani felietonu świątecznego, ani opowieści wigilijnej
Mógłbym wyciągnąć tę zeszłoroczną, ale etyka pisarska mi nie pozwala. Drukowałem ją przez piętnaście lat z rzędu w piętnastu rozmaitych wariantach. Nie pozostaje mi więc nic innego, jak życzyć wszystkim Wesołych Świąt i Zdrowego Światopoglądu. I niech się dzieje wola nieba, jak mawiał pewien stary hrabia.
Jan Brzechwa

- rozbierz się
- połóż się i rozchyl mocno nogi … jak drgną chociaż trochę zacznę od nowa …
- wystarczy dziesięć?
- tak Panie wystarczy …
Drżenie w głosie …strach pomieszany z podnieceniem … muszę dać radę …
Pierwsze mocne razy …wytrzymuję …uda drgają …
- pięć
Boli ale nie składam nóg …staram się … cichy jęk…
- sześć
Bardzo boli mocne uderzenie wywołuje krzyk
- nie nie chcę
Nie składam jednak nóg … krzyk mi pomaga … daje ujście strachowi …ból mniej boli ..
Kolejne bardzo mocne razy …wytrzymałam do dziesięciu …
- dziękuję Panie…
Z lekkim rozżaleniem w głosie …ale tylko na chwilkę …bo za chwilkę dostaję nagrodę …
- na kolana obciągaj
Staram się …zachłannie zajmuję się kutasem Pana … już zapomniałam o bólu …
Szarpnięcie za włosy … mocne i szybkie posuwanie pyska ..dławię się …włożona wcześniej pompka analna wysuwa się z dziurki … jestem bardzo podniecona …
I znowu szarpnięcie za włosy odwrócenie tyłem …
- rozchyl tyłek
Ostre wtargnięcie w każdą dziurkę po kolei … do spełnienia …
- dziękuję Panie za Twoje spełnienia … to dla mnie dowód , że moja służba ma sens…
Chwila odpoczynku … kawa … krótka rozmowa … cały czas mam spuszczony wzrok … wiem , że to nie koniec tresury …
- na kolana
Klękam przed Panem siedzącym na fotelu … Pan przyciąga mnie do siebie chwytając za obrożę … kładę głowę na podbrzuszu Pana … delikatne pieszczoty …głaskanie po głowie … dotykanie i lekkie ściskanie piersi … gładzenie pleców i ramion … lekkie muśnięcia …
- dobra suczka …
Łzy wzruszenia … Pan rozpina rozporek …
Delikatnie pieszczę ustami i językiem … nie dotykam dłonią … chcę dać przyjemność mojemu Panu w ten sposób … czuję podniecenie … jest cudownie …Pan wzmaga pieszczoty … przytrzymuje moją głowę kiedy mam kutasa bardzo głęboko … zaczynam się dławić … tracę oddech … Pan wstaje przytrzymuje mnie za włosy i jebie mój pysk w jakimś szaleńczym tempie … czuję ogromne podniecenie …czuję jak cieknie ze mnie … właściwie czuję spełnienie bez dotykania …brakuje mi sił…
Szybkie odwrócenie i posuwanie tylko tyłka … krzyczę z rozkoszy Słyszę Pana … wiem , że za chwilkę dostanę jego cząstkę … tak Dostałam…
- dziękuję Panie …
Potem prezenty …życzenia … spotkamy się w przyszłym roku …a ja już tęsknię ...

Szeptaniem myśli rozbudzasz
- przedsionki doznań.
Subtelnością kroków kota,
Stąpasz powoli.
Dalej... proszę dalej...
Szaleje serce...
Westchnieniem ciarki wyzwalasz
- motyle pieszczot.
Świat wiruje w bezdechu,
Pragnienie boli.
Więcej...proszę więcej...
Zachłanne ręce...
Dotykiem ciało rozpalasz
- muśnięcia pragnień.
Na skórze rozniecasz słońca,
Spełnienie pali.
Prędzej...proszę prędzej...
Rozkosz w bólu...

- jutro się spotkamy … przygotuj się...
Wiedziałam co muszę przygotować … siebie i wszystkie akcesoria do tresury …Oczekiwanie przy drzwiach … na szyi obroża … w ręku przygotowana smycz … pod spódnicą tylko pończochy … goły tyłek …Zaczynam drgać wewnątrz na widok Pana …
- rób kawę
Zimno jest …w oczekiwaniu na zagotowanie wody stoję obok Pana … czuję swój przyspieszony puls… na szyi pod obrożą … dłonie lekko drżą … z wrażenia …
- dupa do przeglądu
Pan dokładnie wprowadza żel w moje obie dziurki … czuję jak wkłada w odbyt pompkę lekko ją napełnia powietrzem i zaczyna poruszać nią delikatnie tak żeby rozciągnąć otwór … chyba jest zadowolony … wkłada więc pompkę do pizdy i napełnia ją powietrzem tak że czuję jak mam ją dokładnie wypełnioną … włącza wibracje …
- na kolana
Klękam przed Panem i zaczynam obciągać … czuję jak kutas Pana powiększa się w moim pysku … od czasu do czasu mocny uchwyt za włosy i dociskanie głowy mocno do podbrzusza … zatrzymuję powietrze …chcę wytrzymać tak długo jak potrzebuje tego Pan … i znowu uchwyt za włosy i mocne posuwanie pyska … jestem już tak podniecona i wilgotna , że pompka sama wysuwa się z pizdy …Odwrócenie tyłem i ostre posuwanie obu dziurek na przemian klapsy wzmagające moje podniecenie … zaczynam jęczeć coraz głośniej … słyszę Pana jest bardzo podniecony … zaraz dojdzie … ja odlatuję … mocy uchwyt za włosy ..nasienie Pana w moim pysku i na twarzy …Opadam bez sił na podłogę …
- rozbierz się
Zdejmuję spódnicę i staję przed Panem z rękoma splecionymi z tyłu … szybkie ruchy …Pan zawiązuje mi smycz robiąc z nich majtki …wkłada mi wibrator do pizdy i włącza go …
- siadaj… napij się kawy …
Jeszcze podniecona cudownym spełnieniem mocno odczuwam drgania wibratora … siedzę przed Panem z rozchylonymi udami … Pan obserwuje mnie..opowiada … ciężko jest mi się skoncentrować na tym co mówi , na kawie..już chciałabym klęczeć przed Panem i znowu mieć w pysku kutasa … widzę ruch przyzywający mnie … szybko klękam i znowu obciągam …dokładnie..biorę bardzo głęboko do pyska … i znowu czuję jak podniecenie Pana osiąga zamierzony efekt … szybkie odpięcie smyczy i ponowne rżnięcie dupy … cudownie …krzyki …klapsy … unoszę się … mocny uchwyt za włosy …i spełnienie …
- wyczyść kutasa …
Dokładnie oblizuję całego kutasa biorąc do pyska albo przesuwając językiem po bokach … cudnie … uwielbiam mojego Pana …
Rozmowa , śmiech … kawa … bardzo lubię takie momenty … Pan dużo opowiada a ja mogłabym słuchać i słuchać …
- dziękuję Panie za dzisiaj …

-przypomnę Ci kim jesteś
-rozbierz się do naga
-na podłogę
zawiązane oczy ...szybki oddech ...coraz szybszy ... oczekiwanie ...
-rozchyl mocno nogi
-szerzej
-szerzej
szybkie bardzo mocne razy spadające na pizdę ... boli... jeden cichy jęk przy ostatnim uderzeniu ...
ból ... przypinane klamerki do warg sromowych i łechtaczki ... krótka koncentracja i mniej boli ...
-wystaw język
klamerka na języku i kutas Pana w pysku ... szybkie mocne ruchy
-waruj dupa do przeglądu
-obciągaj
staram się ... czuję pożądanie Pana ...jestem podniecona ... szybkie odpinanie klamerek jedna po drugiej ...
jebanie wszystkich otworków i pytania...
-czyja jesteś?
-Twoja Panie...
-do czego Cię mam?
-do jebania Panie ...
i nagle utrata świadomości ... tracę równowagę ... pochylam do przodu ... Pan dochodzi ... opadam na podłogę ... bez sił ...
-przypomniałem Ci kim jesteś?
-tak Panie ...
tylko ja nie zapomniałam ani na moment tego ... i jestem w ciągłej gotowości żeby służyć ...
w moich myślach wyłamał się otwór...jedna z tych nagłych przejrzystości, przez które widać wszystko...wiem...

